Trauma pokoleń czy świadomy wybór: dlaczego młodzież masowo wybiera kierunek "Psychologia" i jak przeszłość wpływa na teraźniejszość?
Dlaczego młodzież w Polsce masowo wybiera kierunek "Psychologia"? Odpowiedź kryje się w ich doświadczeniach życiowych oraz wpływie historycznej traumy na współczesność. Badając psychikę, pragną zrozumieć zarówno swój wewnętrzny świat, jak i kontekst społeczny, w którym żyją.
W skrócie Popyt na kierunek "Psychologia" wśród młodzieży w Polsce związany jest z potrzebą rozwiązania własnych problemów emocjonalnych, a także z głębokim wpływem historycznych traum na współczesne społeczeństwo.
Ponad 43 tysiące zgłoszeń na kierunek "Psychologia" w jednej kampanii rekrutacyjnej w Polsce — to nie tylko statystyka. Kiedy kierunek humanistyczny przyciąga więcej chętnych niż medycyna, prawo czy informatyka, musimy zapytać: czego dokładnie szukają ci nastolatkowie w uniwersyteckich salach wykładowych?
Z jednej strony, to świadomy wybór. Kim są ci kandydaci? Przeważnie to przedstawiciele pokolenia Z — młodzież urodzona w okresie mniej więcej od 1997 do 2012 roku. Dorastali w erze szybkiego internetu, mają swobodny dostęp do informacji i ostro odczuwają społeczną niesprawiedliwość. Temu pokoleniu przypisana jest otwartość, odmowa sztywnych hierarchii oraz dążenie do głębokiego samopoznania. Dla zumerów troska o zdrowie psychiczne — to nie oznaka słabości, a podstawowa rutyna, tak samo naturalna jak wizyta u dentysty.
Z drugiej strony — to echo głębokiego bólu. Współcześni abiturienci dorastali w erze kryzysów: pandemia, wojna, migracja. Bardzo często młodzież idzie studiować psychologię nie po to, by leczyć innych, ale by uratować siebie, podświadomie mając nadzieję, że dyplom uniwersytecki zastąpi osobistą terapię.
Ten interes w badaniu psychiki nie pojawia się znikąd — żyjemy w społeczeństwach, które dosłownie przesiąknięte są nieprzeżytymi emocjami. A to, jak działa ten niewypracowany zbiorowy ból, widzimy wyraźnie właśnie teraz — na przykładzie adaptacji Ukraińców w Polsce.
Kiedy przeszłość uderza w teraźniejszość
Z perspektywy psychologii przypadki prześladowania ukraińskich dzieci w szkołach czy agresja wobec dorosłych — to często nie tylko codzienna ksenofobia, ale klasyczny przejaw traumy pokoleń.
Kiedy społeczeństwo ma głęboki, historycznie nieprzepracowany ból, każdy silny stres (jakim stała się masowa migracja milionów Ukraińców) działa jak trigger. Psychika szuka wyjścia dla nagromadzonego przez wieki napięcia, a najprostszym celem staje się wrażliwa grupa — uchodźcy, na których przenoszona jest obraz "historycznego wroga".
Ból Wołynia i fantom UPA: dlaczego ta rana się nie goi
Dla polskiej zbiorowej świadomości temat Wołyńskiej tragedii — to otwarta rana, która towarzyszy ciężkim kompleksem emocji: żalem, gniewem i poczuciem niesprawiedliwości. Z punktu widzenia psychologii, kiedy naród przeżywa masową stratę, którą, według jego przekonania, nie zostało należycie uznane ani opłakane przez drugą stronę, proces żałoby "zamraża się".
Ten ból przekazywany jest od dziadków do wnuków. Współczesny polski nastolatek, który może prześladować ukraińskiego kolegę z klasy za wydarzenia odległej przeszłości, działa nie z własnego doświadczenia, ale odtwarza rodzinne czy społeczne lęki, broniąc "swoich". Jednocześnie dla Ukraińców UPA jest symbolem walki o niepodległość przeciwko totalitarnej władzy ZSRR. Takie zderzenie poglądów tworzy głębokie nieporozumienie między dwoma narodami, gdzie każda strona patrzy na historię przez własną optykę bólu.
Anatomia manipulacji: od radzieckiej propagandy do współczesnych radykałów
Najstraszniejsze w zbiorowej traumie jest to, jak łatwo można nią manipulować. Współczesne prześladowanie Ukraińców w Polsce na tle historycznym — to w dużej mierze efekt dziesięcioleci celowego programowania psychologicznego.
Radzieckie dziedzictwo. Komunistyczna propaganda po II wojnie światowej miała wyraźny cel: zniszczyć jakikolwiek przejaw ukraińskiej tożsamości. Radziecka machina przez dziesięciolecia wprowadzała do masowej świadomości znak równości między pojęciami "Ukrainiec, który pragnie niepodległości", "nacjonalista" i "faszysta/zabójca". Ten mit aktywnie wprowadzano także w socjalistycznej Polsce, aby zaszczepić wrogość i uniemożliwić solidarność dwóch narodów zniewolonych przez Moskwę.
Niebezpieczny zbieg okoliczności. Dziś obserwujemy niepokojący fenomen: narracje rosyjskiej propagandy i retoryka polskich prawicowych radykałów lustrzanie się pokrywają. Rosyjskie ataki informacyjne mistrzowsko naciskają na bolesne punkty polskiej pamięci historycznej, sztucznie podsycając strach. Z kolei prawicowi politycy wykorzystują ten podgrzany strach do mobilizacji własnego elektoratu.
W rezultacie dochodzi do masowej zamiany pojęć: obraz historycznego powstańca czy radykała nakłada się na współczesną kobietę z dzieckiem, która uciekła przed rosyjskimi rakietami do Warszawy czy Krakowa.
Szaleńczy popyt na kierunek "Psychologia" wśród współczesnej młodzieży daje nadzieję, że nowe pokolenie chce rozumieć te procesy głębiej. Aby przerwać krąg traumy pokoleń, obu społeczeństw potrzebna jest głęboka zbiorowa terapia: zdolność do mówienia o bólu bez obwiniania współczesnych za grzechy przeszłości oraz umiejętność rozpoznawania, kiedy nasze historyczne rany są wykorzystywane jako broń.
Czytaj także
Kiedy pomoc staje się długiem: dlaczego twoją szczerość mylą z manipulacją
Komentarze
Na razie cicho. Jeśli masz doświadczenie ze swojej gminy — napisz, to cenniejsze niż ogólna teoria.
Zaloguj się, aby komentować.